wtorek, 14 lipca 2015

przetwory - kompot z porzeczki

Wracam do żywych, Już nawet głos do mnie powraca. Klimatyzacja w samochodach to dobra rzecz, ale przy takich upałach - chyba z nią lekko przesadziliśmy. Rozłożyło mnie na maksa. Może nie do końca - ale zaniemówiłam na dłuższy czas. Chęci na nic nie było, bo najgorzej to próbować spać gdy w gardle drapie. Dodatkowo Miśka trochę podłapała i kilka nocek miałyśmy z głowy - chociaż nie wiem czy tu ząbki nie przyczyniły się bardziej ;-) Dlatego kiedy już mogę mówić - chociaż do Was nie "mówię" zwyczajnie - wracam ze zdwojoną siłą :) 

Mówiłam, że nie będę robiła przetworów w tym roku ... Jasne ... Bo oczywiście pomyślałam, że lepiej będzie dawać Miśce dżem własnej roboty niż kupny ;-) A to kompot w zimie też będzie lepszym rozwiązaniem .... A to jeszcze kilka różnych rozwiązań znalazłam, więc lato zapowiada mi się pracowicie - na własne życzenie. Ale jak pomyślę ile kosztują mrożone owoce, szczególnie zimą .... Wolę postać trochę nad garnkami ;) 


Kolejna porcja przetworów, zawitała już w piwnicy (nie mamy swojej ale do Mamy R wywozimy swoje rzeczy :)  ) - tym razem kompot z porzeczek. Dzięki Cioci zebrałam całkiem pokaźną porcję porzeczek. Podzieliłam się z Teściową a i tak zrobiłam 25 słoiczków kompotu (małych takich po musztardzie - najlepiej bo na raz :) ) i jeszcze starczyło na zamrożenie :D


Składniki:
  • porzeczki 
  • cukier/stewia 
  • woda
  • słoiki 

Przygotowanie:
  • porzeczki myjemy i urywamy z szypułek
  • do słoiczków wsypujemy porzeczki - tak do 2/3 wysokości 
  • zasypujemy cukrem - na mały słoiczek płaska łyżeczka cukru/stewi
  • zalewamy wodą - tak żeby przykryło porzeczki
  • wycieramy pokrywkę i zakręcamy słoiczek 
  • pasteryzujemy przez ok 10 min 
  • wyciągamy słoiczki i odstawiamy do góry dnem - najlepiej do następnego dnia zostawiamy w spokoju ;) 


Zimą cieszymy się własnymi kompotami :-D






Na zdrowie ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

zostaw po sobie ślad :)